Blisko połowa lekarzy Szpitala Wojewódzkiego nr 4 w Bytomiu wypowiedziało klauzule opt-out, sprzeciwiając się tym samym pracy powyżej 48 godzin tygodniowo. Oznacza to, że nie będą oni dyżurować. W placówce powołano już grupę mediacyjną, która ma rozwiązać problem. Dyrekcja szpitala przyznaje, że sytuacja jest trudna i niebawem może się okazać, ze trzeba będzie przesuwać terminy planowanych zabiegów.

Już niebawem pacjenci Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego nr 4 w Bytomiu mogą nie otrzymać pomocy. Powód? – Brak lekarzy.

Nieciekawie wygląda również sytuacja samego szpitala. Do tej pory ze 162 lekarzy i rezydentów klauzule opt-out wypowiedziało 72. To oznacza, że nie będą oni pracowali powyżej 48 godzin. Najpoważniej sytuacja wygląda wśród anestezjologów – na 24 aż 21 wypisało się z dyżurów.

Wypowiedzenia umów opt-out oznaczają problemy z ułożeniem grafików lekarzy, a to z kolei może oznaczać, że planowane zabiegi będzie trzeba przesuwać. Dlatego dyrekcja powołała zespół mediacyjny. W jego skład weszli przedstawiciele poszczególnych oddziałów: rezydent, specjalista i ordynator. Na razie jednak efektów jego pracy nie widać. Podobnie jak recepty na uzdrowienie sytuacji nie tylko tego szpitala.

W skali całego województwa wypowiedzenia umów opt-out złożyło 144 rezydentów i 188 specjalistów.

Do tej pory też, poza Beskidzkim Centrum Onkologii w Bielsku-Białej, żadna placówka nie zgłosiła problemów z realizacją świadczeń zdrowotnych. Taki obowiązek spoczywa m.in. na dyrekcji szpitala.