Dożywocie dla podpalacza z Jastrzębia-Zdroju. Taki prawomocny wyrok wydał Sąd Apelacyjny w Katowicach. Dariusz P. został uznany za winnego podpalenia domu i śmierci żony oraz czwórki swoich dzieci. To najsurowsza kara w Polsce.

Dariusz P. o warunkowe zwolnienie będzie mógł starać się dopiero po 35 latach od zatrzymania, czyli w marcu 2049 roku. Będzie miał wtedy 77 lat.

W nocy 10 maja 2013 roku, przed godz. 2:00 w nocy Dariusz P., opuścił antywłamaniowe rolety i w sześciu miejscach domu podłożył ogień, by pozbawić życia śpiącą w nim żonę i pięcioro dzieci. W pobliżu kabla elektrycznego oskarżony umieścił szczątki myszy polnej, co miało sugerować przegryzienie kabla i zwarcie instalacji elektrycznej. Badania wykazały jednak, że kabel został uszkodzony nożem. Z kolei biegli z zakresu weterynarii sądowej stwierdzili, że powodem padnięcia myszy był uraz mechaniczny, a nie działanie prądu elektrycznego. Sąsiedzi już wtedy nie mogli w to uwierzyć. Pożar przeżyło tylko jedno dziecko, najstarszy syn Dariusza P.

Obrońca oskarżonego nie wyklucza, że będzie w tej sprawie starał się w sądzie najwyższym o kasację dzisiejszego wyroku.

W grudniu 2016 roku Dariusz P. został skazany na dożywocie przez sąd pierwszej instancji, który również nie miał wątpliwości, że mężczyzna z premedytacją podpalił dom, w którym spała jego rodzina. W piątek podobnie, jak w grudniu, Dariusz P. nie przyznawał się do winy.