Ważą się losy Szpitala Specjalistycznego nr 1 w Bytomiu. Po przeprowadzonym audycie miasto zmuszone jest wprowadzić kolejny plan naprawczy. Sytuacja wydaje się dramatyczna. Z pracy odchodzi personel, placówka ma ponad 30 milionów złotych długu, najniższe wynagrodzenia w całym województwie i kontrakt z NFZ tylko do marca. Podczas Komisji Zdrowia w Bytomiu padło we wtorek wiele trudnych pytań. Dyrektor, zasłaniając się stanem zdrowia, nie skomentował sytuacji.

Szpital ma ponad 30 milionów długu i tak mało personelu, że pielęgniarki muszą pracować tam na podwójnych dyżurach. Z 28 zostało ich 16.

Pielęgniarki nie dostają też - jak w innych szpitalach - trzynastek, czy dodatków za specjalizację. Teraz w ramach programu naprawczego dyrekcja chce im też zawiesić fundusz socjalny. Pracownicy powiedzieli jednak „nie”.

Zmian kadrowych obawia się administracja szpitala, nieoficjalnie to tam, według planu naprawczego, dyrektor ma szukać oszczędności. Na pytanie, dlaczego szpital jest w tak kiepskiej kondycji, nie odpowiedział nawet przeprowadzony właśnie audyt.

W Bytomiu, oprócz Szpitala Specjalistycznego nr 1, funkcjonują jeszcze dwa szpitale zarządzane przez marszałka województwa. Dysponują one wparciem, na jakie Szpital Specjalistyczny nr 1 w tak zadłużonym mieście, jak Bytom, liczyć nie może.