Znamy już szczegóły dokumentu, nad którym pracują radni Prawa i Sprawiedliwości oraz mieszkańcy Bytomia. Czarna księga odpadów ma składać się przynajmniej z dwóch części i wyjaśnić, dlaczego nielegalny biznes rozwinął się tak bardzo. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, dokument będzie gotowy już za kilka dni.

Góra śmieci i góra problemów. To skąd się wzięła, ma wyjaśnić „Czarna księga odpadów”, nad którą pracują radni i mieszkańcy miasta. Dokument ma nie tylko przedstawić obecną sytuację w mieście, ale też podpowiedzieć władzom, na podstawie konkretnego przepisy, co z tym problemem należy zrobić.

Sprawą zajmują się nie tylko radni miasta, ale też mieszkańcy. Dzięki ich zaangażowaniu stworzono mapę składowisk zagrażających ich zdrowiu.

Urząd Miasta w Bytomiu uspokaja i zapewnia, że w tej sprawie robi wszystko, co może. Dowody w sprawie składowania odpadów w mieście miał zebrać detektyw wynajęty przez prezydenta Bytomia. Urząd miasta zapewnia, że firmy detektywistycznej nie opłacano z budżetu miasta i podatków mieszkańców.

Dlaczego prowadzone przez detektywa śledztwo trwało tak długo? Urząd Miasta nie chce na razie komentować. O szczegółach prowadzonego śledztwa prezydent Bytomia ma poinformować w najbliższą środę.